Rynki pracy 2010

Data: 2013-01-03 14:50:43, Autor: Marcin Gazda
image description

Recesja powoli odpuszcza, ale ekonomiści ostrzegają przed nadmiernym optymizmem. Sytuacja na europejskich rynkach pracy będzie trudna jeszcze przez długi czas. Gdzie zatem można i warto zarabiać w 2010 r.? Przeczytaj nasz raport i... zdecyduj sam

BELGIA
Od 1 maja 2009 r. dostęp do belgijskiego rynku pracy jest w pełni otwarty dla Polaków. Jednak liberalizacja przepisów nie sprawiła, że do Brukseli czy Antwerpii zaczęli masowo zjeżdżać fachowcy znad Wisły. – Sytuacja jest podobna do tej sprzed roku, a więc pracodawcy najpierw poszukują odpowiednich kandydatów na miejscu, choć rekrutujący biorą też pod uwagę dobrze wykwalifikowanych pracowników z naszego kraju – zauważa Hanna Grochowska z Link2Europe Sp. z o.o. Zainteresowani wyjazdem muszą okazać świadectwa pracy oraz referencje, czasem także zaświadczenie o niekaralności. – Istotnym, a nawet decydującym czynnikiem jest znajomość języka obcego, najlepiej flamandzkiego lub francuskiego. Jednak często przyjmowane są osoby, które potrafią komunikować się po niemiecku lub angielsku – mówi Katarzyna Opiekulska z firmy LSJ Agencja Pracy. W ostatnich miesiącach na brak propozycji zatrudnienia nie mogli narzekać dekarze. Przeważnie oferowano im ponad 13 euro (54 zł) brutto za godzinę. Podobne płace otrzymywali murarze, zbrojarze, spawacze oraz ślusarze. Wciąż sporo wolnych miejsc pracy czeka w służbie zdrowia. Potrzebne są przede wszystkim wykwalifikowane pielęgniarki, a magnesem dla Polek powinny być zarobki wynoszące 1,8–2,5 tys. euro (7,5–10,4 tys. zł) brutto miesięcznie. – W 2010 r. możemy oczekiwać zwiększenia zatrudnienia w produkcji i logistyce, gdyż właśnie te sektory najbardziej ucierpiały w okresie spowolnienia gospodarczego. Również w branży technicznej nastąpi wzrost zamówień, ale zapewne pracodawcy będą ostrożniejsi w planowaniu zatrudnienia – mówi Hanna Grochowska. Na stanowiskach produkcyjnych stawki wynoszą przeważnie 7,2–8,4 euro (30–35 zł) brutto na godzinę, a rekrutujący zwracają uwagę m.in. na dobry stan zdrowia oraz motywację. Znajomość języka obcego jest drugoplanowa. – Belgia, podobnie jak inne kraje europejskie, powoli otrząsa się z kryzysu. W nadchodzącym roku spodziewamy się stopniowego wzrostu liczby kontraktów – mówi Katarzyna Opiekulska.

FINLANDIA
Kiepska sytuacja w budownictwie, a także spadek liczby nowych inwestycji musiał niekorzystnie wpłynąć na stan fińskiej gospodarki. – Obecnie zapotrzebowanie na pracowników jest znacznie mniejsze niż 2–3 lata temu. Praktycznie nikt już nie przeprowadza masowych rekrutacji – wyjaśnia Anna Przytulska z Opteam Poland Sp. z o.o. Cały czas wśród zawodów deficytowych pozostają spawacze. Największe szanse na zdobycie etatu mają kandydaci posiadający kilka lat doświadczenia zawodowego oraz aktualne certyfikaty spawalnicze. Stawki wynoszą przeważnie 10–13 euro (41–54 zł) brutto za godzinę. Ponadto część pracodawców zapewnia bezpłatne zakwaterowanie oraz bilety lotnicze z/do Polski. – Będą kolejne propozycje dla spawaczy, gdyż ciągle trwają prace np. na terenie budowy elektrowni atomowej w Olkiluoto – mówi Anna Przytulska. Również inżynierowie różnych specjalności, zwłaszcza budownictwa, mogą myśleć o przeprowadzce do Finlandii. Chętni muszą bardzo dobrze znać język obcy (najczęściej angielski), a także udokumentować kilkuletnie doświadczenie zawodowe. Warunki zatrudnienia są zazwyczaj ustalane indywidualnie. W nadchodzących miesiącach deficyt siły roboczej będzie też widoczny w służbie zdrowia. Pielęgniarki, które wyruszą na podbój tamtejszego rynku pracy, mogą liczyć na wynagrodzenie w wysokości 1,5–2 tys. euro (6,2–8,3 tys. zł) brutto miesięcznie. – Z pewnością początek 2010 r. nie będzie łatwy dla osób, które nie posiadają odpowiednich kwalifikacji zawodowych. Coraz częściej nawet od magazynierów oczekiwana jest już znajomość języka angielskiego, a wcześniej tego typu wymagania należały do rzadkości – mówi Anna Przytulska.

FRANCJA
Wprawdzie recesja nad Sekwaną zakończyła się już w drugim kwartale 2009 r., ale sytuacja na rynku pracy pozostawia jeszcze wiele do życzenia. – W październiku sporo zakładów zostało zamkniętych, zwłaszcza firmy budowlane i wykończeniowe mocno zredukowały zatrudnienie. Pracę tracili budowlańcy, murarze, cieśle, elektrycy, pracownicy wykończenia wnętrz itd. – informuje Jolanta Greinert-Szeliga z Agencji Pracy PERSONEL. Dodaje, że jeśli firmy potrzebują wykwalifikowanych pracowników fizycznych, to szukają ich przede wszystkim na miejscu. Jednak są też profesje, które nie cieszą się zbyt dużą popularnością wśród Francuzów. – W ostatnich tygodniach prowadziliśmy nabór mechaników samochodowych, kelnerów, kierowców, krupierów i recepcjonistek. Wynagrodzenia na tych stanowiskach wynoszą 1,5–2 tys. euro (6,2–8,3 tys. zł) brutto miesięcznie, a nadal podstawowym kryterium wyboru jest znajomość fachu – mówi Stefan Schwarz z agencji pracy tymczasowej InterKadra. Trudno sobie wyobrazić, aby w nadchodzących miesiącach znacznie spadła liczba ofert pracy w służbie zdrowia. Ciągle jest spore zapotrzebowanie na fizjoterapeutów, kinezyterapeutów oraz pielęgniarki. W 2010 r. nie zabraknie też ofert dla pracowników sezonowych. Osoby, które myślą o wyjeździe na kilka miesięcy, będą miały duże szanse na znalezienie zatrudnienia w rolnictwie, ogrodnictwie, gastronomii oraz hotelarstwie. – Niektórzy są zdania, że najtrudniejsze chwile dla francuskiej gospodarki dopiero przed nami. Jednak dostaliśmy już zamówienia na pierwszy kwartał 2010 r. z przemysłu metalowego dla spawaczy, monterów rurociągów, monterów konstrukcji stalowych oraz wykwalifikowanych ślusarzy – mówi Jolanta Greinert-Szeliga. Zwraca uwagę, że w ostatnich miesiącach spadł średni poziom zarobków, a więc rodacy nie będą mogli liczyć na wynagrodzenia, jakie obowiązywały jeszcze na początku 2009 r. Wtedy standardowe stawki w przemyśle metalowym wynosiły 10–11 euro (41–46 zł) netto za godzinę. – Myślę, że apogeum kryzysu mamy już za sobą. Eksperci sugerują odczuwalną poprawę na rynku pracy w drugim kwartale 2010 roku, a ja uważam to za trafną prognozę – mówi Stefan Schwarz.

HOLANDIA
W ostatnich latach wyjazdy zarobkowe do Holandii cieszyły się dużą popularnością wśród rodaków. Jednak w ostatnich miesiącach zdobycie etatu w ojczyźnie Leo Beenhakkera było zdecydowanie trudniejsze. – W ciągu 2009 r. zaostrzyły się wymagania. Pracodawcy oczekiwali już dobrej znajomości języka angielskiego lub niemieckiego, odpowiedniego doświadczenia zawodowego, elastyczności, a także gotowości do podjęcia pracy w różnym wymiarze godzin – mówi Małgorzata Ursel z firmy EURO WORK z Katowic. Obecnie procesy rekrutacyjne przeprowadzane są m.in. dla firm logistycznych oraz transportowych. Szanse na zatrudnienie mają magazynierzy i pakowacze, którzy przeważnie otrzymują stawki minimalne, tj. 8,07 euro (33 zł) brutto na godzinę (zakładając, że wymiar pracy to 40 godzin tygodniowo, a pracownik ma co najmniej 23 lata). Na 8,5–9 euro (35–37 zł) brutto mogą liczyć operatorzy wózków widłowych, a 11–12 euro (46–50 zł) brutto otrzymają kierowcy dysponujący prawem jazdy kat. C+E. – W 2010 r. mogą pojawić się dodatkowe miejsca pracy w hipermarketach oraz oferty dla informatyków i inżynierów znających bardzo dobrze język angielski – prognozuje Ilona Olejniczak z Teamwork. Nie powinno też zabraknąć ofert z ogrodnictwa i rolnictwa. Zatrudnienie znajdą też osoby, które chcą zajmować się sprzątaniem budynków lub pielęgnacją miejskich zieleńców. Standardowo na tych stanowiskach wypłacane są najniższe ustawowo płace. – Już w pierwszym kwartale 2010 r. przewidujemy zapotrzebowanie na pracowników produkcji oraz doświadczonych rzeźników. Prawdopodobnie firmy będą też powoli zwiększać zatrudnienie w zawodach technicznych – twierdzi Małgorzata Ursel. Najgorsze dla holenderskiego rynku pracy już minęło, aczkolwiek musi jeszcze upłynąć sporo czasu zanim sytuacja wróci do normy. – W ostatnim kwartale nastąpił minimalny wzrost zatrudnienia, co może być dobrym sygnałem – pociesza Ilona Olejniczak.

NIEMCY
W 2009 r. rząd Angeli Merkel nie zniósł ograniczeń dostępu do niemieckiego rynku pracy. Pełna liberalizacja przepisów nastąpi dopiero w 2011 r. Część ekonomistów była zdziwiona przedłużeniem okresu przejściowego o kolejne dwa lata, gdyż w niektórych sektorach gospodarki brakuje rąk do pracy. Trudno uwierzyć, aby w nadchodzącym roku rodowici mieszkańcy Niemiec nagle zaczęli szukać zatrudnienia w charakterze opiekuna/opiekunki osób starszych, skoro do tej pory robili to rzadko. Wiele więc wskazuje, że wciąż mile widziany będzie personel z Polski. – Obecnie posiadamy oferty pracy z całych Niemiec, ale najwięcej z zachodnio-południowej części kraju – informuje Marta Chrustowicz z firmy Promedica24. Choć tamtejsze społeczeństwo szybko się starzeje, to w ciągu ostatnich miesięcy wzrosły wymagania wobec osób świadczących usługi opiekuńcze. – Aktualnie poszukiwane są głównie osoby z komunikatywną, a nawet dobrą znajomością języka niemieckiego. Ważne jest również doświadczenie w opiece, a dodatkowy atut to posiadanie czynnego prawa jazdy – mówi Renata Krochmal z firmy Doradca Ewa Prus. W tej branży Polki zarabiają 800–1,3 tys. euro (3,3–5,4 tys. zł) netto miesięcznie, a ponadto mają zagwarantowane darmowe wyżywienie i zakwaterowanie. Od lat po drugiej stronie Odry brakuje też inżynierów. Lekarstwem na uzdrowienie sytuacji miała być przeprowadzona w 2007 r. częściowa liberalizacja przepisów regulujących dostęp do rynku pracy. Wprowadzono wówczas ułatwienia dla osób posiadających wykształcenie inżynierskie o specjalnościach: budowa maszyn, budowa pojazdów (w tym także statków) oraz elektrotechnika. Jednak wciąż do zagospodarowania jest wiele etatów. Zazwyczaj kandydaci ustalają indywidualnie warunki zatrudnienia, ale zarobki 65–80 tys. euro (27–33 tys. zł) brutto rocznie nie należą do rzadkości. Tradycyjnie już pojawią się oferty dla pracowników sezonowych. Z pewnością będzie można zarabiać w rolnictwie, przy obsłudze imprez objazdowych, w hotelarstwie i gastronomii.

NORWEGIA
Od 1 maja 2009 r. Polacy mogą zarabiać w Norwegii bez konieczności wcześniejszego uzyskiwania zezwolenia na pracę (Arbeidstillatelse). W praktyce oznacza to łatwiejszy dostęp do rynku pracy, na którym bez wątpienia panuje gorsza sytuacja niż w latach poprzednich. W ciągu ostatnich miesięcy największe redukcje etatów nastąpiły w przemyśle oraz budownictwie. – W tych sektorach pracodawcy oczekują od kandydatów znajomości języka norweskiego lub angielskiego na poziomie komunikatywnym, a jeszcze w 2007 r. kwalifikacje zawodowe były najważniejsze – zauważa Alicja Zadrożna z Adecco Norge. Jednak umiejętności lingwistyczne nie są gwarantem sukcesu. – Firmy coraz częściej wymagają doświadczenia zawodowego zdobytego w Norwegii, a także referencji z tego rynku pracy – informuje Krzysztof Augustowski z Mesterjobb. W ostatnich tygodniach wyjechali z kraju m.in. cieśle konstrukcyjni, blacharze oraz betoniarze do prefabrykacji. Zagwarantowano im kontrakty na 2–4 miesiące oraz wynagrodzenie w granicach 135–145 koron norweskich (66–71 zł) brutto na godzinę. W ofertach mogą przebierać mechanicy samochodowi, jednak nie oznacza to, że każdy specjalista otrzyma etat. – Znacznie wzrosły wymagania dotyczące doświadczenia zawodowego. Jeśli kandydat nie pracował w serwisie autoryzowanym Volkswagena, to nie dostanie pracy w Volkswagenie na terenie Norwegii – wyjaśnia Patryk Płaza z firmy Fagformidling Polen. Obecnie pracownicy renomowanych warsztatów samochodowych zarabiają przeważnie 150–190 koron norweskich (74–93 zł) brutto na godzinę. O przeprowadzce do kraju fiordów mogą myśleć również odpowiednio wykwalifikowane panie. – W 2010 r. przewidujemy zatrudnienie nawet do 100 nauczycieli wychowania przedszkolnego oraz minimum 60 pielęgniarek. Oferowane są stałe umowy z sześciomiesięcznym okresem próbnym – informuje Alicja Zadrożna. Na początku w przedszkolach można otrzymać od 119 koron norweskich (58 zł) brutto na godzinę, a po dwunastu miesiącach – 165 koron (81 zł) brutto na godzinę. Podstawowa stawka dla pielęgniarek to 155 koron norweskich (76 zł) brutto na godzinę pracy. – Od kilku tygodni obserwujemy zwiększoną ilość zapytań od norweskich pracodawców, więc może już w drugim kwartale 2010 r. nastąpi oczekiwany przełom? – zastanawia się Krzysztof Augustowski. Jeśli nawet ten scenariusz się spełni, to i tak trzeba będzie jeszcze poczekać na pełne odrodzenie gospodarcze. – Obawiam się, że budownictwo wróci do poziomu z 2007 r. dopiero za rok – studzi optymizm Patryk Płaza.

SZWAJCARIA
Spowolnienie gospodarcze dotarło także do niewielkiej Szwajcarii. – Przede wszystkim wzrósł poziom bezrobocia, przez co mieliśmy nawet problemy z otrzymaniem pozwoleń na pracę dla naszych wykwalifikowanych kandydatów. W 2010 r. sytuacja ma być już lepsza – informuje Marek Damm z firmy BBT. Jednak nie należy się spodziewać, że w najbliższych tygodniach przestaną obowiązywać kontyngenty, czyli ściśle ustalone limity wydawanych pozwoleń na pracę. Zarówno pula krótkoterminowych (tj. od 4 do 12 miesięcy), jak i długoterminowych (powyżej roku) pozwoleń na pracę pozostanie na wyznaczonym wcześniej poziomie. Ograniczenia zostaną uchylone dopiero w 2011 r., a więc pierwszeństwo w zatrudnieniu mają Szwajcarzy oraz obywatele 15 „starych” krajów UE. – W 2010 r. potrzebni będą elektrycy, spawacze z umiejętnością spawania aluminium, kafelkarze, monterzy wentylacji, a prawdopodobnie też murarze i dekarze – wylicza Marek Damm. Dodaje, że średnie wynagrodzenia na wymienionych stanowiskach wynoszą 30 franków szwajcarskich (82 zł) brutto na godzinę. Ponadto w nadchodzącym roku powodów do narzekań nie powinny mieć osoby poszukujące pracy sezonowej np. w rolnictwie, gastronomii czy hotelarstwie. – Zaryzykuję stwierdzenie, że najgorsze dla szwajcarskiego rynku pracy już minęło. Jednak o tym jak będzie faktycznie przekonamy się wiosną, a może nawet trochę wcześniej – mówi Marek Damm.

SZWECJA
Wiosną szwedzkie ministerstwo finansów prognozowało, że w 2010 r. poziom bezrobocia wzrośnie do 11,1 proc., a w 2011 r. – już do 11,7 proc. Trudno jednoznacznie stwierdzić, na ile te przewidywania będą trafne, ale już można odczuć znaczną redukcję etatów w przemyśle, produkcji oraz budownictwie. – Specjalizujemy się w branży metalowej i posiadamy mniejszą liczbę ofert pracy niż w 2008 r. W ostatnich miesiącach najwięcej zamówień od klientów dotyczy remontów statków, a więc duże pole do popisu mają przede wszystkim doświadczeni monterzy – mówi Hanna Kalinowska z firmy Baltix. Warunki zatrudnienia na stanowiskach stoczniowych nie uległy większym zmianom w porównaniu do lat poprzednich, ale wzrosły wymagania pracodawców. Przełożeni oczekują znajomości języka obcego, dodatkowych uprawnień, duże znaczenie zaczynają mieć cechy osobowościowe kandydatów. Przyjęci otrzymują ok. 95 koron szwedzkich brutto (38 zł) na godzinę. W nadchodzącym roku wakatów mogą też szukać w Szwecji m.in. lekarze, pielęgniarki, informatycy oraz nauczyciele z Polski. Zapewne nie zabraknie też propozycji dla rzeźników oraz osób zainteresowanych zatrudnieniem w charakterze pomocy domowej. – Myślę, że teraz na szwedzkim rynku pracy będzie już tylko lepiej. Plany nowych inwestycji i kolejnych kontraktów zawieranych przez naszych klientów budzą duże nadzieje na 2010 r. – mówi Hanna Kalinowska.

WIELKA BRYTANIA
Recesja sprawiła, że na brytyjskim rynku pracy doszło do istotnych zmian. Kandydaci z Polski muszą się liczyć nie tylko z rosnącą konkurencją. – Jeszcze do niedawna spora część pracodawców podejmowała decyzje o zatrudnieniu na podstawie CV i rozmowy kwalifikacyjnej odbywającej się przez telefon. Dziś większość firm zaprasza na interview do swoich siedzib – mówi Marcin Spychała z PeakStaff. Możliwość zaprezentowania swoich zalet przed potencjalnymi przełożonymi nie oznacza jeszcze pełnego sukcesu. – Pracodawcy coraz większą uwagę przywiązują do znajomości języka angielskiego, choć np. od rzeźników nie jest ona w ogóle wymagana – mówi Alex Gabb, dyrektor Flexible Contract Solutions. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższych miesiącach zakłady przetwórstwa mięsnego zmieniły oczekiwania wobec pracowników lub przestały szukać kandydatów nad Wisłą. Dziś rzeźnicy – w zależności od zakresu obowiązków oraz posiadanych kwalifikacji zawodowych – otrzymują 7–11 funtów (32–46 zł) brutto na godzinę. – W 2010 r. nie zabraknie też ofert dla opiekunek osób starszych oraz pielęgniarek. To efekt procesu starzenia się społeczeństwa, a także coraz większego zapotrzebowania na tego typu zawody – twierdzi Marcin Spychała. Standardowe stawki dla opiekunek wynoszą obecnie między 5,8 a 6,5 funta (27–30 zł) brutto na godzinę, a dla pielęgniarek od 12 do 16 funtów (55–73 zł) brutto na godzinę. Zapewne wybrane szpitale znów zaproponują lekarzom różnych specjalności pracę krótkoterminową (np. na weekend, tydzień lub miesiąc) za ok. 25–70 funtów (115–320 zł) brutto na godzinę. Na dłuższy okres zatrudnienia mogą liczyć kierowcy, a także ochroniarze. Z tą ostatnią branżą kryzys obszedł się dość łagodnie. – Nieustannie zgłaszają się do nas kolejne osoby, które chcą wyjechać do Wielkiej Brytanii, a my niemal bez przerwy zatrudniamy nowych pracowników na minimum pół roku – informuje Arkadiusz Urbański z Airport Logistics Limited. Początkowe wynagrodzenie dla pracowników ochrony wynosi 5,8–6 funtów (27–28 zł) brutto na godzinę. Trudno sobie wyobrazić, żeby w 2010 r. nie utworzono kolejnych nowych miejsc pracy w rolnictwie. – Jednak część farmerów zamiast przyjmować imigrantów woli sięgać po miejscowych bezrobotnych. W tym roku zaobserwowaliśmy, że największe zapotrzebowanie było na pracowników farm mlecznych, a oferowane są płace od 5,81 funta brutto na godzinę – mówi Anna Laskowska z agencji rekrutacyjnej Europeople Limited. Powoli poprawia się sytuacja na rynku nieruchomości, a ponadto trwają intensywne przygotowania do Igrzysk Olimpijskich, które odbędą się w Londynie w 2012 r. Teoretycznie więc powinny pojawiać się ogłoszenia skierowane do wykwalifikowanego personelu budowlanego. – Moim zdaniem najgorsze mamy już za sobą, również nasi klienci nie chcą dłużej czekać na poprawę sytuacji i decydują się na realizowanie swoich planów biznesowych. W 2010 r. większa liczba pracodawców będzie podobnego zdania i zacznie szukać pracowników, chętnych do długoterminowej współpracy – mówi Alex Gabb.

WŁOCHY
Stan włoskiej gospodarki znacznie pogorszył się w drugiej połowie 2008 r. Najbardziej ucierpiało budownictwo, sektor bankowy oraz przemysł (zwłaszcza motoryzacyjny i petrochemiczny). Choć na rynku pracy zaobserwowano liczne zmiany (m.in. wzrost bezrobocia), to np. pielęgniarki czy fizjoterapeutki ciągle należą do grupy zawodów deficytowych. – We Włoszech brakuje szkół o profilu medycznym, a jednocześnie rodowici obywatele tego kraju nie są zbyt zainteresowani pracą w służbie zdrowia. Z pewnością więc i w 2010 r. będzie jeszcze sporo etatów do zagospodarowania w szpitalach, klinikach oraz przychodniach – mówi Magdalena Kamińska z agencji rekrutacyjnej Obiettivo Lavoro. Na początek pielęgniarki zarabiają średnio 1,6–1,8 tys. euro (6,6–7,5 tys. zł) brutto miesięcznie, ale zazwyczaj po pół roku pracy otrzymują podwyżkę. Standardem są umowy na 6 miesięcy z możliwością przedłużenia. – Również umiejętności monterów, spawaczy oraz operatorów CNC są w cenie. Jednak nawet kandydaci posiadający kilkuletnie doświadczenie zawodowe mogą mieć problemy z szybkim zdobyciem zatrudnienia, ponieważ w grupie bezrobotnych jest wielu fachowców – informuje Magdalena Kamińska. W 2010 r. potrzebni będą pracownicy sezonowi, zwłaszcza w rolnictwie. Zazwyczaj przełożeni nie wymagają znajomości języków obcych, ale zanim chętni skorzystają z ofert, muszą zachować szczególną ostrożność. To właśnie z Włoch co kilka miesięcy dochodzą sygnały o nieuczciwych pośrednikach/pracodawcach. Pewne jest, że hotele, ale również ośrodki kempingowe sięgną po wielu animatorów kultury, oferując im 600–1 tys. euro (2,5–4,1 tys. zł) netto miesięcznie, a także bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie. – Najprawdopodobniej w pierwszych miesiącach 2010 r. nie dojdzie do wielkich zmian na rynku pracy. Może jednak już od wiosny firmy będą chętniej zatrudniać, bo nie ulega wątpliwości, że wzrośnie zapotrzebowanie na wyspecjalizowanych i doświadczonych kandydatów – mówi Magdalena Kamińska.

ZAROBKI

Belgia
- lekarze – od 13 euro (54 zł) brutto za godzinę, podobne są stawki dla murarzy, zbrojarzy, spawaczy i ślusarzy
- pielęgniarki – 1,8–2,5 tys. euro (7,5–10,4 tys. zł) brutto miesięcznie
- pracownicy produkcyjni – 7,2–8,4 euro (30–35 zł) brutto na godzinę

Finlandia
- spawacze – 10–13 euro (41–54 zł) brutto za godzinę
- pielęgniarki – 1,5–2 tys. euro (6,2–8,3 tys. zł) brutto miesięcznie

Francja
- mechanicy samochodowi, kelnerzy, kierowcy, krupierzy, recepcjonistki – 1,5–2 tys. euro (6,2–8,3 tys. zł) brutto miesięcznie

Holandia
- magazynierzy i pakowacze – 8,07 euro (33 zł) brutto na godzinę
- operatorzy wózków widłowych – 8,5–9 euro (35–37 zł) brutto
- kierowcy – 11–12 euro (46–50 zł) brutto

Niemcy
- opiekunki – 800–1,3 tys. euro (3,3–5,4 tys. zł) netto miesięcznie
- inżynierowie – 65–80 tys. euro (27–33 tys. zł) brutto rocznie

Norwegia
- cieśle konstrukcyjni, blacharze, betoniarze – 135–145 koron norweskich (66–71 zł) brutto na godzinę
- mechanicy samochodowi – 150–190 koron norweskich (74–93 zł) brutto na godzinę
- nauczyciele wychowania przedszkolnego – 119 koron norweskich (58 zł) brutto na godzinę, po dwunastu miesiącach – 165 koron (81 zł) brutto na godzinę
- pielęgniarki – 155 koron norweskich (76 zł) brutto na godzinę pracy

Szwajcaria
- elektrycy, spawacze, kafelkarze, monterzy wentylacji, murarze, dekarze – 30 franków szwajcarskich (82 zł) brutto na godzinę

Szwecja
- monterzy stoczniowi – 95 koron szwedzkich brutto (38 zł) na godzinę

Wielka Brytania
- rzeźnicy – 7–11 funtów (32–46 zł) brutto na godzinę
- opiekunki – 5,8–6,5 funta (27–30 zł) brutto na godzinę
- pielęgniarki –12–16 funtów (55–73 zł) brutto na godzinę
- lekarze – 25–70 funtów (115–320 zł) brutto na godzinę
- pracownicy ochrony – 5,8–6 funtów (27–28 zł) brutto na godzinę
- pracownicy farm mlecznych – 5,81 funta brutto na godzinę

Włochy
- pielęgniarki – 1,6–1,8 tys. euro (6,6–7,5 tys. zł) brutto miesięcznie
- animatorzy kultury – 600-1 tys. euro (2,5–4,1 tys. zł) netto miesięcznie

OKIEM KORESPONDENTA
Belgia
Skutki kryzysu w Belgii były mniej odczuwalne niż w większości państw unijnych. Polacy nadal tu pracują i nie narzekają na swoje warunki. O masowych powrotach nikt nie słyszał, sytuacja na rynku pracy jest stabilna. Podsumowując mijający rok na podstawie danych z polskiej prasy w Belgii, można nawet stwierdzić, że Polonia się rozrasta. W samej tylko Brukseli powstają polskie sklepy, punkty usługowe, biura doradcze z polskim personelem, a w banku polski pracownik to w zasadzie reguła. Na zajęcia do polskich szkół uczęszcza coraz więcej dzieci, podobnie jak na kursy językowe dla dorosłych. Najlepszym przykładem „rozrostu” Polonii jest coraz większa liczba reklam w polskiej prasie i serwisach internetowych. Polacy wykorzystali szansę, jaką stworzył im belgijski rząd, otwierając rynek pracy – wielu z nich zalegalizowało pobyt i zatrudnienie w tym kraju. W obliczu kryzysu Belgia nie straciła na atrakcyjności, ceny w sklepach pozostały na tym samym poziomie, podobnie jak standard życia. Od Polaków poszukujących pracy firmy rekrutacyjne bardziej wymagają znajomości języka niż kwalifikacji. Francuski czy flamandzki w stopniu komunikatywnym to już niestety podstawa, może właśnie dlatego szkoły językowe w Brukseli przeżywają prawdziwe oblężenie w ostatnim czasie...
Barbara Gruchacz

OKIEM KORESPONDENTA
Francja
Wraz z kryzysem, który dotknął boleśnie Francję, obniżył się poziom życia w tym kraju. Tak mówią statystyki i tak odczuwają to przeciętni pracownicy. Zwolnienia, likwidacja stanowisk pracy, cięcia budżetowe – tak wygląda bilans upływającego roku według raportu INSEE (Narodowy Instytut Statystyki i Badań Ekonomicznych). W ostatnich miesiącach bezrobocie znacząco wzrosło. Nieco inaczej ma się sytuacja z kosztami utrzymania – podrożał m.in. prąd i gaz. Na szczęście ceny produktów spożywczych utrzymały się na dotychczasowym poziomie. Optymiści mówią, że dla tych, którzy chcą pracować, zajęcie zawsze się znajdzie. Czasem jednak trzeba się przekwalifikować. W tym pomagają państwowe szkolenia i kursy. Stosunkowo najłatwiej jest znaleźć pracę w budownictwie i gastronomii. W mediach mówi się o powolnym wychodzeniu Francji z kryzysu i poprawie sytuacji. Ta „polityka optymizmu” ma na celu skłonienie ludzi do szukania pracy, do aktywności i podejmowania prób, a nie tłumaczenia wszystkiego recesją. Jednak obecnie pracy jest mniej, to oczywiste. Przyszły rok raczej nie zaskoczy nas mile w tej kwestii. Poprawa na rynku pracy ma nastąpić w 2011 r.
Barbara Gruca

OKIEM KORESPONDENTA
Holandia
W Holandii kryzys już nie pojawia się na pierwszych stronach gazet. Nie minął, ale postępuje wolniej niż spodziewał się tego rząd. Dla Polaków to dobra wiadomość, jednak należy zachować ostrożność i cierpliwość – największa grupa wyżu demograficznego zaczyna odchodzić w przyszłym roku na emeryturę. Jeszcze na wiosnę 2009 r. scenariusze na rok 2010 w Holandii były czarne – upadek przedsiębiorstw z wielu branż, masowe bankructwa firm, bezrobocie sięgające 10 proc. (normalnie jest na poziomie 2–3 proc.) i tysiące obywateli, którzy nie mogą spłacić zaciągniętych w kredytów. Tymczasem w grudniu poziom bezrobocia wynosi 5 proc. i nie rośnie w takim tempie, by dobić do 10 proc. w pierwszym półroczu 2010 r. Mieszkańców kraju tulipanów nadal stać na spłacanie kredytów, a z najnowszych analiz wynika, że Holandia ma szansę nawet na wzrost ekonomiczny w 2010 r. Z euforią trzeba jednak jeszcze poczekać. Dobry stan gospodarki jest w dużej mierze zasługą państwowego planu ratunkowego wprowadzonego wiosną 2009 r. Budżet dopłaca do etatów pracowników często połowę pensji, aby przy braku zleceń nie musieli iść od razu na bezrobocie. Pieniądze podatników pompuje się też w budowę dróg i inne inwestycje publiczne. Holendrzy na razie są spokojni, co najwyżej nie mogli sobie pozwolić na wakacje życia w 2009 r., ale nie oszczędzają na jedzeniu czy prezentach mikołajowych. Polacy muszą bardziej uważać – szczególnie z decyzją o emigracji. Jest trudniej o pracę od zaraz, umowy zawierane są na krótszy okres, trudniej o awans, podwyżkę i nadgodziny. Ci, którzy pracują tu już dłużej, zostają. Może czekają na nowe miejsca pracy, które od 2010 r. zwalniać będzie pokolenie 1945–1960, odchodzące powoli na emeryturę. W ciągu kilku najbliższych lat Holandia będzie potrzebować siedmiuset tysięcy pracowników. To dla Polaków światełko na końcu dość długiego tunelu.
Maria Czosnek

OKIEM KORESPONDENTA
Niemcy
Poglądy na temat kryzysu w niemieckiej gospodarce są rozmaite, jednak cyfry mówią za siebie. Porównajmy sytuację w listopadzie w tym i w zeszłym roku. Produkty spożywcze potaniały średnio o 2,2 proc. – prawdopodobnie dzięki dobrym zbiorom kartofli, sałaty i papryki, które są tańsze o 20 proc. W branży elektronicznej spadki cen są równie wysokie, np. telewizory potaniały o 23,1 proc., a komputery o 17,8 proc. Głębiej do kieszeni muszą sięgnąć palacze. Wyroby tytoniowe podrożały o 5,5 proc., benzyna o 9,6 proc., przy czym diesel potaniał o 6,2 proc. To nie poprawiło jednak nastrojów w społeczeństwie. W Niemczech jest o 227 tys. więcej bezrobotnych niż w poprzednim roku (w sumie 3,215 miliona). Podobnie kryzysowa sytuacja miała miejsce w 2001 r., kiedy euro zastąpiło markę. Firmy polskie wykorzystują kryzys, inwestując w Niemczech. Np. prezes Cracovii, Janusz Filipiak, 10 grudnia podpisał kontrakt z drugoligowym klubem piłkarskim TSV 1860 Monachium. Od przyszłego sezonu piłkarze będą grali w koszulkach z logiem firmy Comarch. Prasa niemiecka pisała: „Polski milioner inwestuje w Niemczech”. Chciałoby się rzec: wreszcie piszą o nas pozytywnie. Grudzień to miesiąc, kiedy pije się Glüwein ( grzaniec ) i kupuje dużo prezentów. To okres, kiedy zapominamy o kryzysie. Wszystkich, którzy odwiedzą w grudniu Dusseldorf, zapraszam na Weinachtsmarkt (przedświąteczny bazar), gdzie powietrze pachnie pieczonymi kasztanami, piernikami i oczywiście doskonałym grzańcem.
Grzegorz Przytulski

OKIEM KORESPONDENTA
Norwegia
Kryzys znaczniej łagodniej obszedł się z Norwegią niż resztą krajów Europy. W kraju wikingów dużo zależy od sytuacji na rynku ropy naftowej, od której eksportu uzależniona jest norweska gospodarka. Obecnie w trakcie realizacji jest wiele inwestycji budowlanych, których nie można przerwać. Polacy patrzą na nadchodzący rok z większym optymizmem niż pod koniec 2008 r. Według statystyk, nasi rodacy otrzymali prawie 50 proc. wszystkich wydanych pozwoleń na pracę w Norwegii. W przypadku łączenia rodzin imigrantom znad Wisły przypadło 25 proc. wydanych pozwoleń. Oznacza to, że właśnie tutaj Polacy widzą możliwość stabilizacji dla siebie i swoich rodzin. Norweska gospodarka, a szczególnie sektor publiczny ciągle potrzebuje lekarzy, opiekunów osób starszych i niepełnosprawnych oraz pracowników przedszkoli. Norweski transport wciąż potrzebuje kierowców. Choć firmy transportowe, budowlane liczą się bardziej z pieniędzmi i nie opłacają już np. kursów języka norweskiego, to nie przestają ogłaszać naboru na stanowiska pracy.
Michał Maz

OKIEM KORESPONDENTA
Wielka Brytania
Mijający rok był dla Wielkiej Brytanii przełomowy w walce z recesją i jej skutkami. Widać już gołym okiem, że lokomotywa brytyjskiej gospodarki zaczyna się na nowo rozpędzać. Wskazuje na to m.in. lepsza sytuacja na rynku nieruchomości – listopad 2009 r. był piątym miesiącem z rzędu wzrostu cen nieruchomości. Wydaje się też, że dla sektora bankowego recesja to już przeszłość – bankierzy znowu wypłacają sobie sowite premie świąteczne. Rząd środkami własnymi i unijnymi walczy z bezrobociem, uruchamiając różnorodne programy aktywizacji zawodowej i wspierając przedsiębiorczość. Również władze lokalne interweniują, ratując m.in. sektor budowlany. Wiele councili rozpoczęło olbrzymie inwestycje w budownictwo socjalne, mające zapewnić nie tylko lepsze warunki mieszkańcom domów komunalnych, ale też kontrakty dla budowlańców, hydraulików, elektryków i monterów instalacji centralnego ogrzewania. Chociaż wciąż jeszcze słychać o bankructwach i zwolnieniach, to jednak pojawia się coraz więcej informacji o nowych inwestycjach, mających przynieść kolejne miejsca pracy. Zamykanie jednych firm i powstawanie kolejnych może oznaczać, że niektórzy – aby dostać pracę – będą musieli się przekwalifikować.
W ciągu ostatniego roku konsumenci odczuli wzrost cen, zwłaszcza żywności i paliw. W nowym roku ta tendencja najprawdopodobniej się utrzyma. Przyczyną jest stały spadek wartości funta oraz powrót, po 13 miesiącach, do poprzedniej stawki VAT-u – 17,5 proc.
Elżbieta Ślebzak

Komentarze

Twój komentarz może być pierwszy!

Podobne artykuły

  • image description

    Rynki pracy 2009

    Zapytaliśmy naszych korespondentów, jak wygląda sytuacja na rynku zatrudnienia w krajach UE i jakie są perspektywy na kolejny rok. Oto co odpowiedzieli

    Data: 2012-10-01 17:01:51, Autor: , Kategoria:Praca za granicą
  • image description

    Wiking da ci pracę

    Choć widmo kryzysu finansowego i wzrostu bezrobocia ogarnęło prawie całą Europę Południową i rzuciło blady strach na resztę krajów Starego Kontynentu, to w Norwegii prasa bije na alarm w innym tonie: potrzeba nam wykwalifikowanej siły roboczej!

    Data: 2013-01-29 15:39:14, Autor: Michał Maz, Kategoria:Praca za granicą
  • image description

    Nowe rynki pracy. Islandia

    Od maja Polacy mogą pracować w Islandii bez pozwoleń. Co zrobić, by się jednak nie zgubić po przylocie?

    Data: 2012-09-07 17:54:42, Autor: Katarzyna Kozak, Kategoria:Praca za granicą
  • image description

    Ropa z dna morza

    Specjaliści z branży naftowej nie muszą opuszczać Europy. Dobrze płatną pracę znajdą na platformach wiertniczych na Morzu Północnym. Posady czekają również na pracowników innych branż

    Data: 2012-09-12 15:03:31, Autor: Piotr Ślusarski, Kategoria:Praca za granicą

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij