Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij

Ile kosztuje życie w Niemczech?

Data: 2013-01-31 11:51:32, Autor: Olga Talarska
image description

„Jak mieszkać, to w Saksonii, jak pracować, to tylko w Bawarii” – powiadają Niemcy. Nie jest tajemnicą, że najlepiej zarabia się na południu kraju, szczególnie w Monachium. Natomiast najniższe ceny mieszkań i najmu są w miastach dawnej NRD, m.in. w Lipsku. Jak wygląda pod względem wydatków życie polskiego emigranta w Niemczech? 

Polak przyjeżdżający do pracy w Niemczech rzadko może sobie pozwolić na zakup mieszkania lub domu. Pierwsze lokum imigranta to albo wynajęta kawalerka albo współdzielone z innymi lokatorami tzw. WG (niem. Wohngemeinschaft), czyli wspólnota mieszkaniowa. Pod względem najniższych cen króluje Saksonia, szczególnie zaś Lipsk, gdzie jednopokojowe mieszkanie (30 m2) wynająć można już za 300–330 euro (1,2–1,4 tys. zł), zaś pokój (18 m2) w trzyosobowej komunie za 200–280 euro (800–1,1 tys. zł). Inaczej jest w starych landach, gdzie koszty życia (ale i zarobki) są sporo wyższe. Tutaj wynajęcie takiego jednopokojowego lokalu kosztuje od 480 do nawet 700 euro (2–2,9 tys. zł) w centralnych dzielnicach. W stolicy kraju płaci się ok. 450–600 euro (1,8–2,5 tys. zł). – Za wynajem 65m2 płacimy z mężem 430 euro (1,8 tys. zł). Woda, prąd i inne opłaty to 100 euro (400 zł) rocznie, 30 euro (120 zł) kosztuje nas internet – mówi Kaja, mieszkanka Lipska. Przeważnie dodatkowe koszty są już w cenie, wtedy w ofercie widnieje oznaczenie Warmmiete (czynsz ciepły), czyli czynsz ze wszystkimi opłatami. Jeśli nie, dochodzą inne koszty utrzymania. Za wodę płaci się w Niemczech ok. 1,8 euro/m3 (7,4 zł) oraz 92,03 euro (380 zł) rocznej opłaty stałej za jej przesył. Wywóz śmieci to przeciętnie koszt 21–25 euro (86–103 zł) na miesiąc (najdroższy pod tym względem jest Hamburg – 33 euro/136 zł miesięcznie), prąd zaś 60–80 euro (250–330 zł). Za pakiet internetowy z telefonem i routerem (16 000 kB/s, bezpłatne rozmowy na telefony stacjonarne w Niemczech, minuta połączenia za granicę 1,9 centa) trzeba liczyć 20–30 euro (82–123 zł). Nie w każdym landzie równie łatwo jest znaleźć mieszkanie. Np. rok 2011 był bardzo trudny dla przyjeżdżających do Bawarii. Zniesiono tam bowiem obowiązkową służbę wojskową, wyrównały się też dwa roczniki maturzystów, które jednocześnie poszły na studia po przeprowadzonej niegdyś reformie szkolnictwa. – Przyjechałam do Monachium na staż w listopadzie 2011 r. – mówi Olga, która do maja pracowała w jednej z niemieckich firm jako praktykantka. – Już przed przyjazdem szukałam mieszkania zarówno przez internet, jak i przez znajomych. Na próżno. Gdy przybyłam na miejsce, zaczęłam chodzić na spotkania z ludźmi poszukującymi współlokatorów do WG. Do jednego ogłoszenia zgłaszało się 30–40 osób, które przychodziły razem ze mną oglądać mieszkanie. Szanse były niewielkie – dodaje. Dzięki koleżance przyjaciółki Olga znalazła kąt u dwóch Niemek w zachodniej części miasta. Za wynajem siedmiometrowego pokoju płaciła miesięcznie 200 euro (800 zł) – po znajomości.

W tygodniu w stołówce, w weekend w domu
Wbrew powszechnej opinii żywność w Niemczech nie jest o wiele droższa niż w Polsce. Niektóre produkty za Odrą kupimy nawet taniej, np. jogurty czy nabiał. Przerażać mogą natomiast ceny pieczywa – za bułkę trzeba zapłacić od 25 do nawet 90 centów (1–3,7 zł). Chleb to wydatek 1,2 euro (5 zł), gdy zaopatrujemy się w supermarkecie (np. Lidl, Penny Markt, Netto), a gdy mamy ochotę na wieloziarnisty bochenek z pobliskiej piekarni, z naszej kieszeni ubędzie nawet 2,5–3,8 euro (10–16 zł). A co np. z obiadami? – W dni powszednie, gdy jestem w pracy, najczęściej jadam w stołówce pracowniczej – mówi Marcel, pracownik jednej z monachijskich firm technologicznych, zajmującej się produkcją kart czipowych. – Koszt porządnego obiadu wynosi 6 euro (25 zł), za coś bardziej wykwintnego trzeba zapłacić ok. 8 euro (33 zł). W weekendy czasem zabieram syna do restauracji, czasem gotuję garnek pomidorówki. Myślę, że wydaję na konsumpcję tak do 500 euro (2 tys. zł) miesięcznie, ale przyznam, że nie oszczędzam na jedzeniu – dodaje. Zupę w restauracji czy barze można zjeść za 3,5–6 euro (14–25 zł), ceny makaronów wahają się w granicach 6–9 euro (25–37 zł), zaś chcąc zjeść potrawę mięsną, trzeba wyłożyć na ladę 10–17 euro (41–70 zł).

Autem lub rowerem
Kryzys gospodarczy i rosnące ceny benzyny skutecznie odstraszają Niemców od jazdy samochodem. Mało kto do pracy dojeżdża własnym autem. Mieszkańcy większych miast korzystają ze środków komunikacji publicznej. W Berlinie miesięczny bilet (na strefy A i B) kosztuje 50,8 euro (209 zł), w Monachium na obszar trzech „ringów” (podstref) – 55,8 euro (230 zł), zaś w Dreźnie na całe miasto – 50,5 euro (208 zł). Najbardziej tłoczno jednak nie jest wcale na ulicach, ale... na ścieżkach rowerowych. Dwa kółka to szybki, niedrogi i do tego zdrowy sposób na dojazd do celu. – Rower to w Niemczech świetne rozwiązanie komunikacyjne – mówi Robert, od ponad siedmiu lat pracownik sklepu i serwisu rowerowego „Little John Bikes” w Saksonii. Faktycznie: jazda ścieżką rowerową jest tu bezpieczna i wygodna, dlatego wiele osób zamiast samochodu kupuje rower. – Nie polecam na nim oszczędzać. Nowe dwa kółka to wydatek ok. 400–500 euro (1,6–2 tys. zł), ale używane, całkiem przyzwoite, można kupić nawet za 25 euro (103 zł). Ważne by był sprawny i miał światło, inaczej płaci się mandat. Sam jeżdżę rowerem do pracy, jeśli tylko jest pogoda. Z domu mam do swojego sklepu 12 kilometrów. Autem zajmuje mi to pół godziny, ale często muszę stać na światłach lub w korku. Rowerem przemierzam ten odcinek w 40–45 minut – dodaje. Przegląd roweru w warsztacie kosztuje ok. 30 euro (123 zł). W miastach nie ma problemu z zaparkowaniem pojazdu, praktycznie każde niemieckie miasto ma gęstą sieć dróg rowerowych. Na dłuższych trasach osoby bez samochodu chętnie korzystają z oferty centrali współpodróżnych (tzw. Mitfahrgelegenheit), będącej formą bezpiecznego autostopu. Pasażerowie znajdują kierowcę, który jedzie w tym samym kierunku i wszyscy dzielą się kosztami przejazdu. Za taką „podwózkę” np. z Hamburga do Kolonii płaci się ok. 22–25 euro (90–103 zł), podczas gdy za podróż pociągiem 59–83 euro (243–341 zł). Te ostatnie są jednak w Niemczech dość niezawodne i punktualne.

Nie samym chlebem emigrant żyje
Każdy emigrant oprócz potrzeb podstawowych ma jeszcze inne – kulturalne, rozrywkowe, podróżnicze. Za bilet do kina trzeba zapłacić 6–8 euro (25–33 zł). W większości kompleksów kinowych w jeden dzień w tygodniu (najczęściej we wtorek) bilety są tańsze (5,5–5,8 euro/23–24 zł). Trochę więcej pieniędzy zostawia się w kasie teatru, np. od 15 do 55 euro (62–226 zł) za przyjemność obejrzenia opery „Carmen” w Aachen. – Jak spędzam czas wolny? Lubię weekendowe wypady za miasto: nad jezioro lub w góry – odpowiada zapytany o sposób na nudę Marcel. – Jeżdżę samemu lub z przyjaciółmi. Zrzucamy się na paliwo, na miejscu kupujemy coś do jedzenia i picia, wędrujemy lub wypoczywamy na plaży – relacjonuje. Raz w tygodniu chodzi pograć w siatkówkę, której amatorskie mecze co sobotę organizuje Stowarzyszenie Polskich Studentów i Absolwentów w Monachium. Może przyjść każdy, płaci się 5 euro (20 zł) przeznaczone na wynajem sali do gry. Marcel uwielbia też basen. – Szacuję, że miesięcznie przeznaczam tak do 100 euro (411 zł) na wydatki związane z wolnym czasem – wyznaje.

Przykładowe ceny w Niemczech:
• Chleb (w supermarkecie) – 1,2–1,5 euro (5–6 zł)
• Chleb (w piekarnii )– 2,5–3,8 (10–16 zł)
• Bilet jednorazowy (Monachium) – 2,5 euro (10 zł)
• Bilet miesięczny (Berlin) – 5,8 euro/24 zł (strefy: A i B)
• Litr benzyny (super) 1,62 euro (6,7 zł)
• Ser żółty – ok. 5 euro (21 zł) za kg
• Kawa w kawiarni – 2,7–4 euro (11–16 zł)
• Bilet do kina – 6–8 euro (25–33 zł)

Komentarze

image description
Komentarz dodał: ~

Pracuje w niemczech ponad rok i uważam że przeliczanie wszystkiego na złotówki nie ma uzasadnienia. Pracując w Polsce za 1600 zł wypłaty nie mogę sobie na nic pozwolić, muszę żyć bardzo oszczędnie a w niemczech dostaje liczbowo tyle samo ale 1600 EUR i mogę za to kupić bardzo dużo, za 100 EUR mam pełny wózek zakupów, a w polsce za 100 zł to zaledwie jedna foliowa torebka zakupów ? Ale Polska jest i będzie biedna ponieważ wszystkie duże firmy i banki to kapitał zagraniczny, również niemiecki, Polskie są tylko małe i średnie firmy o zasięgu lokalnym.

Data dodania: 2014-01-01 20:49:54
image description
Komentarz dodał: ~

4150 zł, Tyle musi, wydać mieszkaniec Krakowa, żeby żyć na tym samym poziomie co Berlińczyk zarabiający 1600 euro. Lubię czytać takie artykuły i wiedzieć ile kosztuje bułka w Lidl, ale nie jest to najlepszy sposób prowadzeni porównania. Zapraszam na bloga gdzie staram się bardziej obrazowo przedstawiać różnice między różnymi krajami. http://chemikwirlandii.blogspot.ie/

Data dodania: 2014-01-02 00:47:50
image description
Komentarz dodał: ~

Tak się tego nie liczy... Ceny są takie same jak w Polsce. W Polsce przeciętnie zarabia się 1600 PLN. W Niemchech przeciętnie zarabia się 1600 Euro! Więc chleb za 1,20 Euro ma tą samą cene co w Polsce! Mieszkam w Niemczech od 5 lat.

Data dodania: 2014-01-02 04:00:20
image description
Komentarz dodał: ~

To wszystko przez Unię Europejską. Wszyscy patrzą na ceny, a nikt nie zastanawia się z czego to wynika. Mamy europejskie limity na produkcję mleka, cukru i czego tylko trzeba aby stać się mniej konkurencyjną gospodarką (tak rolnictwo to gałąź przemysłu). Unia nie daje nic za darmo. Dali nam cukierka w postaci dotacji, które netto (po odliczeniu kosztów obsługi) wynosza jakąś 1/4 początkowej sumy. A co mamy w zamian? Regulowaną każdą konkurencyjną dziedzinę gospodarki. Za to że mleczarnie przyjęły od rolników za dużo mleka dostaliśmy 3 mln euro kary! To jest jakiś absurd. A później mówią że Niemiec ma tańsze mleko. Polecam poczytać też o limitach na cukier. To są tylko dwie dziedziny regulacji z którymi jestem na bierząco. Teraz wzięli się za polski tytoń, mięsne wyroby regionalne (że niby wędzona wędlina ma za dużo substancji zmolistych). Popyt zwiększa cenę, wiadomo, że produkt będzie miał większą cenę jeśli jest na niego zapotrzebowanie, a ktoś z góry ograniczył możliwości produkcyjne.

Data dodania: 2014-01-02 10:17:09
image description
Komentarz dodał: ~

Artykuł jest zupełnie niemiarodajny, został napisany w styczniu 2013 a dane do niego zebrane jeszcze sprzed 3 czy 5 lat. Aktualna cena biletu miesiecznego w Berlinie to 78 EUR (strefa AB), w porpzednim roku było to ok 72 (w artykule podano 58, taka może była przed 5-cioma laty). Bilet do kina to ok 8 EUR w maleńkim niszowym kinie, za wejście na film 3D w popularnym kinie płaci się ok 15 EUR. Bardzo trudno jest znaleźć ok 50m mieszkanie w Berlinie za mniej niż 500 EUR miesiecznie. Jeśli wszystkie opłaty za mieszkanie i media wynoszą razem poniżej 800 EUR to ma się szczęście. Karnet miesięczny otwarty na siłownię (wszystkie zajęcia, sauna, czasem też basen) to koszt ok 45 EUR ( - zniżki za polecenie znajomych). Jeśli chodzi o sport dla niezrzeszonych to jednorazowe wejście na zwykły basen to 5.5 EUR, a godzina squasha w klubie to 6-9 EUR.

Data dodania: 2014-01-09 11:13:39
image description
Komentarz dodał: ~

Oczywiscie że niemiarodajny. Wrocilem z Niemiec do PL w grudniu 2013 i wiem jak tam jest. W Niemczech nie ma zarobku przecietnego 1600 Euro. Nie wiem skad takie cos. Ja mieszkalem 2 lata w Niemczech i pracowalem na Bawarii w duzej firmie WANZL i zarobilem 1200-1300 euro na reke. Mieszkalem z rodzina wiec mialem steuer 3 najnizszy. Oczywiscie pracowalem przez Zeitarbeit czyli zakichane posrednictwo pracy prywatne, ktore zdziera z ciebie kase. Na inna prace bez Zeitarbeit nie ma szans bez wtyczek. Na Zeitarbeit masz 1200 Euro a bez 1600 Euro taka jest roznica. Mieszkanie musialem placic 500 euro prad 70 tel 30 Versicherung na rok 750 Euro za autko benzynowe 1.3 masakra. W PL place 100 euro na rok bo wrocilem po dwoch latach do PL. Zarabialem w Niemczech 1300 euro i odkladalem na miesiec ze 300 euro nie dalo sie wiecej strasznie drogie zycie. W PL pracuje teraz i odkladam co miesiac 400 euro wiecej jak w DE. NIGDY WIECEJ NIEMIEC !!!!!!!!!!! To ze w Niemczech sie zyje lepiej to sa tylko pozory. Jak mi ktos nie wierzy niech jedzie i sprobuje. POWODZENIA. WOLE POLSKE 100x

Data dodania: 2014-01-28 21:21:22
image description
Komentarz dodał: ~

jak ktos potrzebuje porady jak sie zyje w Niemczech i ile co kosztuje chetnie udziele rady warownik3@wp.pl

Data dodania: 2014-01-28 21:30:09
image description
Komentarz dodał: ~

W zupelnosci zgadzam sie sie z tym, kto pracowal w Wanzl :) Niestety Polacy nie wierza w to, co piszesz, moja siostra nawet tez nie, choc sama mieszkala zagranica pare lat (ale nie w Niemczech). A propos, jesli pracowales w wanzl, to bylismy prawie sasiadami :) A w ogole to sie ciesz, ze pracowales za 1200 euro. Ja bez pesrednika zarabialam dotad 7-8 euro na godzine brutto. Te najnizsza stawke placil zaklad w Jettingen-Scheppach.

Data dodania: 2014-04-26 18:39:28
image description
Komentarz dodał: ~

Mój mąż obecnie wyjechał na kontrakt do Niemiec i jest bardzo zadowolony. Poprzedni dwaj polscy pracodawcy okradali go przy każdej wypłacie. Mimo iż zarabiał 3tys zł to pracował na najgorszych warunkach, w niebezpiecznej dla zdrowia pracy i ciężko było nam przeżyć przy spłacanym kredycie chociażby jeden miesiąc. Teraz w Niemczech ma świetne ubezpieczenie, pracodawca rozlicza się skrupulatnie a nawet daje mu dietę na obiady na stołówce. Mąż zarabia obecnie 2800 euro miesięcznie i stać na większe luksusy niż mnie w Polsce mimo iż dzielimy się pieniędzmi na pół! Mieszkaniec Drezna aby prowadzić fajne życie (w tym paliwo, jedzenie, opłaty - int,tel,kom, czynsz za 2 pokojowe mieszkanie itd )musi zarabiać 2700E a mieszkaniec Warszawy żeby żyć na tym samym poziomie musi zarabiać 9000 tys złotych! Najgorsze co można zrobić przy pomyśle wyjazdu i pracy w Niemczech to przeliczać euro na złotówki.. Najmądrzej zarabiając w Niemczech jest traktować 1 euro - 1 zł. Wtedy każdy przekona się, że w Niemczech jest taniej niż w Polsce. np. Zarabiając w Niemczech 2.000 euro średnio płaci się za 2 pokojowe mieszkanie 600 euro - i ma się 1400e na życie. Zarabiając w Polsce 2.000zł za mieszkanie w tych samych standardach trzeba zapłacić 1600zł i zostaje tylko 400 zł na życie! Znalazłam w necie fajne porównanie: http://www.numbeo.com/cost-of-living/compare_cities.jsp?country1=Poland&city1=Warsaw&country2=Germany&city2=Dresden&displayCurrency=EUR

Data dodania: 2014-08-01 19:11:34

Dodaj swój komentarz

Podobne artykuły

  • image description

    Polskie Niemcy

    Co roku na naukę do Niemiec wyjeżdża wielu Polaków. Dla większości to doskonała okazja do zdobycia dobrego wykształcenia, podszlifowania języka, czy zarobienia paru groszy. Ale dla wszystkich jest to prawdziwa szkoła życia

    Data: 2012-09-05 17:35:48, Autor: Anna Ziółkowska, Kategoria:Życie za granicą
  • image description

    Za niemieckim kółkiem

    Polskie prawo jazdy różni się od niemieckiego jedynie literami oznaczającymi kraj, w którym je wydano. Ale jeśli zamierzasz jeździć za zachodnią granicą, lepiej mieć niemiecki dokument

    Data: 2012-09-04 17:32:53, Autor: Anna Zielińska, Kategoria:Życie za granicą
  • image description

    Zdrowie po europejsku

    Najlepiej uważać na zdrowie i nie korzystać z pomocy medycznej, ale w razie nieszczęścia dobrze wiedzieć, gdzie i do kogo się udać

    Data: 2012-09-05 17:28:09, Autor: Beata Bujnowska-Kowalska, Magdalena Gignal, Anna Andersson Jasiulewicz, Elizeusz Plichta, Kategoria:Życie za granicą
  • image description

    Przeprowadzka na Wyspy

    Coraz więcej Polaków wyjeżdża całymi rodzinami na stałe do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Podpowiadamy, jak załatwić skutecznie wszystkie formalności i urządzić się na miejscu

    Data: 2012-09-06 17:13:19, Autor: Magdalena Gignal, Katarzyna Sudak, Tomasz Wybranowski, Kategoria:Życie za granicą